Wyjatkowo musze przyznac ze to prawda co nasz dziennik opisuje.
Tylko co nam chce przez to powiedziec?
Male apteki znikna jak male ksiegarnie, jak male kioski z gazetami, jak male sklepy odziezowe (pomijajac tanizne z Chin), jak male kawiarnie czy restauracje.
Tyle ze to zafajdany kapitalizm temu winny, juz dawno wpadli kapitalisci na pomysl ze wzystko , ale to wszystko moze byc w rekach 1-3 koncernow.
Pomijajac juz fakt ze jesli chodzi o medykamenty to handluje sie na koszt zycia ludzkiego, licza sie prowizje, ilosc, wielkosc opakowan - czy pacjent zmarl po zazyciu albo przedawkowaniu jest obojetne, w koncu wszystkie ryzyka opisane sa na karteczce w pudelku.
Rowniez czyta sie tu i tam o aferach, jak pracuje farmacja, o misji szukania skutecznych lekow nie ma wlasciwie mowy, natomiast rozmawia sie o strategiach rynkowych, strategia jest jak w kazdym kapitalistycznym
przedwsiewzieciu osiagnac dobre notowania na gieldzie i zwiekszac obroty rok w rok, obojetnie czym.
Leki nierentowne ale skuteczne, wyprobowane zastepuje sie lekami kosztownymi, niedostatecznie wyprobowanymi, z masa skutkow ubocznych ktore powoduja nowe choroby czy zaburzenia. Oczywiscie na te nowe skutki uboczne produkuje sie pomoc dla pacjenta a wiec wszyscy powinni byc zadowoleni.
Uwazam ze ludzie wroca do znachorow, przynajmniej tam gdzie to mozliwe.