Znaleźć dziecko (no ostatecznie można użyć swojego), ubrać w takie piórka, wykorzystać duuuuże źródło światła padające prościutko na twarz dziecka (może to być na ten przykład niebo - nie mylić z bezpośrednio świecącym słoneczkiem, które to wbrew logice jest niestety "małym" źródłem światła). Dobrać właściwą ekspozycję i już... A... właśnie, najlepiej byłoby do tego użyć aparatu fotograficznego (i to niestety lustrzanki bo kompaktem ciężko będzie tak małą głębię ostrości uzyskać niestety). Tak więc jeszcze jak mamy tą lustrzankę, to wypadało by ustawić możliwie duży otwór obiektywu - tzw. przysłonę (tu najmniejsza możliwa wartość liczbowa).
Co do tego światła tak sobie jeszcze myślę... Można by odbić flasha od blendy (w tym przypadku jeśli była użyta to pewnie złota) albo parasolki - obydwa te źródła światła będą znacznie większe od bezpośrednio świecącego słońca

Następnie minimalna korekta w Photoshopie (który właśnie mi się posypał i muszę go instalować od nowa niestety

)
Pozdrawiam