A/H1N1 czyli zmarł w piątek w gdańskim szpitalu?
Mężczyzna, który zmarł w piątek w gdańskim szpitalu, był zakażony wirusem A/H1N1. O tym, czy wirus był bezpośrednią przyczyną jego śmierci, ostatecznie zdecyduje wynik sekcji zwłok. Lekarze i epidemiolodzy uspokajają, że w kraju nie ma pandemii, zalecają przestrzeganie podstawowych zasad higieny i ostrzegają przed histerią.
Badania przeprowadzone przez Sanepid w Olsztynie potwierdziły, że 37-letni mężczyzna był zakażony wirusem A/H1N1. - O tym, czy wirus świńskiej grypy był bezpośrednią przyczyną śmierci, ostatecznie zdecyduje wynik sekcji zwłok - powiedział Janusz Dzisko, państwowy wojewódzki inspektor sanitarny w Olsztynie. Zanim pacjent trafił do Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku z objawami zapalenia płuc, przebywał w szpitalu w Pucku. Mimo podawania leków jego stan pogorszył się na tyle, że podjęto decyzję o przetransportowaniu go do Gdańska. Jednak nie udało się go uratować. - Zmarły był obciążony dodatkowo chorobą, o której nie chciałbym mówić, a która miała znaczący wpływ na spadek jego odporności. Grypa powtarza się rokrocznie w każdym społeczeństwie, natomiast jeżeli dotyczy osoby, która ma znacznie obniżony poziom odporności, ten przebieg może być znacznie cięższy niż u osoby zdrowej - wyjaśnia Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki w Gdańsku. Tak właśnie było w przypadku pacjenta z Gdańska. Choć nikt z rodziny zmarłego nie ma objawów chorobowych, to wraz z osobami, które w ostatnim czasie miały z nim kontakt, została ona objęta nadzorem epidemiologicznym. Służby sanitarno-epidemiologiczne w Gdańsku informują, że zachorowalność na grypę sezonową w tym rejonie nie odbiega od średniej w kraju, natomiast jest wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. - W ubiegłym tygodniu zanotowaliśmy trzy tysiące przypadków, podczas gdy średnio notujemy ich ok. trzystu tygodniowo - zaznaczył Karpiński.
Lekarze łagodzą napięcie i przypominają, że przebieg tej choroby jest dość łagodny, natomiast może być ona niebezpieczna dla osób obciążonych innymi schorzeniami. Przypominają, że na normalną grypę rocznie na świecie umierają setki tysięcy osób, o czym media milczą, tymczasem na odmianę grypy A/H1N1 w skali globalnej zmarło dotychczas 6250 osób. Dlatego apelują, by nie tworzyć atmosfery paniki. Zachęcają do przestrzegania reżimu sanitarnego: częstego mycia rąk, higieny kaszlu, a w przypadku wystąpienia objawów grypopochodnych - gorączki, kaszlu, bólu gardła, kataru, osłabienia czy braku apetytu, do pozostania w izolacji od innych osób i zwrócenia się o poradę do lekarza. Specjaliści radzą też, by nie ulegać sklepowym reklamom i nie kupować maseczek czy płynów dezynfekujących.
Mariusz Kamieniecki, Nasz Dziennik, Poniedziałek, 16 listopada 2009
|